zamknij x

Zaloguj się

Zapomniałeś hasła?

Nie masz jeszcze konta? Załóż konto!

Dodaj odpowiedź
  • Nowe wiadomości
  • Powiadomienia
  • Zaproszenia
Skrzynka wiadomości Nowe wiadomości (odśwież listę)
Powiadomienia o odpowiedziach, komentarzach i ocenach
Zaproszenia do znajomych

Za co mieliście w szkole karę i wezwanie Rodziców do szkoły?

anonymous | 2 września 2012 22:07:30 | kategoria: Edukacja, Pozostałe

  • G+
  • Facebook

Mieliście w szkole sytuację ,że Wychowawca bądź też Dyrektor wzywał Waszych Rodziców do szkoły?
Napiszcie ile razy tak było, za co Rodzice zostali wezwani i opiszcie Wasz największy "wyczyn", który teraz wspominacie z uśmiechem na twarzy. Jeśli natomiast Wasi Rodzice nie zostali wezwani do szkoły to napiszcie o swoich przygodach związanych z pójściem do Dyrektora na dywanik. 

0 ładowanie danych... 4 ładowanie danych... odpowiedzi i komentarzy: 61 skocz do ostatniej odpowiedzi odpowiedz
nanana

nanana | 2 września 2012 22:09:41

Nigdy moi rodzice nie zostali wezwani do szkoły, a ja nigdy nie wylądowałam u dyrektora na dywaniku. Zachowywałam się wzorowo;)

0 ładowanie danych... 7 ładowanie danych... skomentuj
pannaBe

pannaBe | 2 września 2012 22:14:34

Parę razy...Embarassed

Za pierwszym..w 3 klasie podstawówki koleżanka robiła mi na złość i śpiewała Lambadę w kółko..jak ją w końcu walnęłam w plecy Embarassed to wszyscy pomyśleli,że jej krzywdę naprawdę zrobiłam..zwłaszcza,ze ja duużą dziewczynką byłam a ona taka drobniutka..

Inny przypadek w 7 klasie podstawówki wsypałam panu od polskiego za koszulę taki proszek swędzący...drapał się i drapał biedny..za to mi naprawdę wstyd bo to fajny nauczyciel był a ja durna..

A w liceum wlazłam wraz na stół i zaczęłam udawać mojego wychowawcę, on należał do wspólnoty kościelnej i zawsze takim uduchowionym głosem do nas przemawiał..i ja właśnie w ten sposób zaczęłam mówić..wszyscy się śmiali do czasu ,aż się nie kapnęliśmy,że w drzwiach stoi..Foot in mouth

0 ładowanie danych... 11 ładowanie danych... skomentuj

anonymous | 2 września 2012 22:26:30

Łobuziara... :) 

0 ładowanie danych... 3 ładowanie danych... skomentuj

anonymous | 3 września 2012 00:14:24

łobuziara to mało powiedziane Wink pannaBe niezłe ziółko z Ciebie...

0 ładowanie danych... 1 ładowanie danych... skomentuj

anonymous | 2 września 2012 22:17:17

moi rodzice raz zostali wezwani do szkoly. bylo to w liceum, z najlepszą koleżanką założyłyśmy zeszyt, w którym "rozmawiałysmy" na lekcjach (zamiast pisania na karteczkach). myślałyśmy, że żaden z nauczycieli się nie domyśli. domyślił się, zabrał zeszyt i włos mu się zjeżył na głowie. było tam wszystko od wulgaryzmów, poprzez pierwsze szkolne miłości aż do obgadywania nauczycieli Laughing wstyd. wiem, że to nie wyczyn, ale tylko taką miałam przygodę z dywanikiem u nauczyciela :)

0 ładowanie danych... 8 ładowanie danych... skomentuj
witch21

witch21 | 2 września 2012 22:20:41

W podstawówce - nie. A w średniej raz ale za to z "przytupem". Nie ma się czym chwalić ale doświadczyłam nawet zawieszenia :( Dziś to jest śmieszne ale wtedy nie bardzo. Wszystko się jednak dobrze skończyło, sprawa została wyjaśniona na moją korzyść (wywalono nauczyciela) a ja wyciągnęłam wnioski.

0 ładowanie danych... 4 ładowanie danych... skomentuj
dont forget me

dont forget me | 2 września 2012 22:21:16

Sytuacja ta nie zdarzyła się w szkole, ale na praktykach.

W sumie nie tylko ja, ale cała grupa w tym także moja siostra, wyszliśmy sobie wcześniej o 10 minut z praktyk. Potem jak kierowniczka dowiedziała się o tym od "kabli" z portierni, to mieliśmy taki ochrzan i oczywiście cała szkoła się o tym dowiedziała, wychowawczyni, dyrektor, telefon do rodziców od razu był. Na następny dzień rodzice musieli stawić się u dyrektora. Naszą karą było odpracowanie tych minut. Na szczęście w moim przypadku było to tylko 10 minut, inni mieli więcej do nadrobienia, bo wychodzili wcześniej kilka razy aż w końcu uzbierała im się godzina. Straszono nas jeszcze, że nie zaliczymy praktyk. Po przeprosinach już było wszystko ok, ale ocenka na koniec była obniżona o jeden stopień Undecided

0 ładowanie danych... 5 ładowanie danych... skomentuj
nikita02

nikita02 | 2 września 2012 22:22:28

Oj było wtedy grubo. To była niezła afera Wink

0 ładowanie danych... 3 ładowanie danych... skomentuj

anonymous | 2 września 2012 22:27:44

Za takie coś taka afera? :O Ładny rygor w tej szkole. :) 

0 ładowanie danych... 1 ładowanie danych... skomentuj
nikita02

nikita02 | 2 września 2012 22:31:18

O, nawet nie wiesz jaka, raczej to się nie spodobało kierowniczce sklepu i musiała donieść niestety...

0 ładowanie danych... 1 ładowanie danych... skomentuj
dont forget me

dont forget me | 2 września 2012 22:35:08

Jeszcze koleżanka tłumacząc grupę powiedziała o kilka słów za dużo i wtedy dopiero mieliśmy przekichane...

0 ładowanie danych... 1 ładowanie danych... skomentuj

anonymous | 2 września 2012 22:36:30

Myślę,że z tym co ja robiłem wyleciałbym z tej szkoły po tygodniu.

0 ładowanie danych... 1 ładowanie danych... skomentuj
dont forget me

dont forget me | 2 września 2012 22:39:14

hahaha, raczej nie :D

Prawdę mówiąc z tej szkoły dało się bardziej uciec niż z tych praktyk, tylko musiałam się trochę nakombinować

0 ładowanie danych... 1 ładowanie danych... skomentuj
nikita02

nikita02 | 2 września 2012 22:40:50

dokładnie, trochę aktorstwa z mojej strony się przydało, co nie? Nauczyciele zawsze się nabierali.

0 ładowanie danych... 1 ładowanie danych... skomentuj

anonymous | 2 września 2012 22:42:30

Kombinowanie było nie raz kluczem do sukcesu... u mnie przy wyjściu ze szkoły przy drzwiach dyżurowali nauczyciele ,którym trzeba było ładny kit wciskać aby Cię wypuścili ze szkoły.
Mi już po czasie nie wierzyli i nie chcieli wypuszczać nawet wtedy gdy skończyłem lekcje ponieważ myśleli,że ich kłamie i chcę uciec.
Dopiero Koleżanki przekonywały nauczyciela i mówiły mu,że na prawdę już kończymy. :)  

0 ładowanie danych... 2 ładowanie danych... skomentuj
nikita02

nikita02 | 2 września 2012 22:43:11

Szkoła średnia to jeszcze nic, gimnazjum było gorsze.

0 ładowanie danych... 1 ładowanie danych... skomentuj

anonymous | 2 września 2012 22:48:25

Mnie raz w gimnazjum podejrzewali o to,że palę narkotyki ponieważ często z kumplem śmialiśmy się z niczego przez większość lekcji.
Nauczyciel nie mógł zrozumieć,że można się tak zachowywać bez niczego. Pewnego dnia przyszedłem sobie do szkoły. Do pokoju nauczycielskiego wezwała mnie wychowawczyni. Były tam obie dyrektorki, pedagog i... Policjant. Kazali mi wyciągnąć wszystko z kieszeni. Tam miałem papieroski moje ulubione. Ubrali rękawiczki i włożyli je do koperty ,którą zakleili. Kazali mi ją podpisać i powiedzieli,że te papierosy przejdą specjalne badania aby sprawdzić czy nie ma w nich narkotyków. Dalsza sprawa zostanie skierowana do sądu Rodzinnego. :O
Oczywiście nic tam nie było bo ja mam i miałem tyle z narkotykami wspólnego co Ferdek z pracą. :) 

0 ładowanie danych... 3 ładowanie danych... skomentuj
dont forget me

dont forget me | 2 września 2012 22:52:18

Łooo, to u mnie w gimnazjum za byle co była wzywana policja np. poczuli w łazience dym papierosowy, ktoś zobaczył, że jeden koleś wrzucił do internetu zdjęcie z piwem w ręku i już apel, policja i w ogóle.

0 ładowanie danych... 2 ładowanie danych... skomentuj
nikita02

nikita02 | 2 września 2012 22:56:47

W szkole średniej na jednej z lekcji kolega wąchał markera, nauczycielka (chyba katechetka) przeszła koło niego i poczuła jakiś dziwny zapach. Od razu stwierdziła, że są to narkotyki i poszła do dyrektora, żadne tłumaczenia nie pomogły, przyjechała policja. Jakaż to była głupia sytuacja.

0 ładowanie danych... 2 ładowanie danych... skomentuj

anonymous | 2 września 2012 23:00:26

Więc rygor w gimnazjum też miałaś... u mnie w szkole policja też była często ale za pobicia,kradzieże,haracze,narkotyki... To nie była żadna dziewiątka. Normalna dobra jak na moje miasteczko szkoła.
To był napływ złych ludzi w jednych latach. Między innymi dzięki temu nie przejmuję się wieloma sprawami w życiu ponieważ od małego miałem różne dziwne sytuację. :)  

0 ładowanie danych... 1 ładowanie danych... skomentuj

anonymous | 2 września 2012 22:25:12

Największy mój rekord to 6 podstawówka i pierwszy tydzień września, w którym Moja mama w szkole była 3 razy.
Pierwszy dzień szkoły a Oskarek  już broi... wychodziliśmy ze szkoły i zaczepił mnie większy o głowę kolega ,który obraził mi Mamę. Rzuciłem się na niego z niesamowitymi nerwami i jakimś cudem przewróciłem na ziemie gdzie uderzyłem jego głową parę razy o trawnik.
W środę na Plastyce powiedziałem nauczycielowi ,że jest stary i łysy ponieważ zamazał mi rysunek ,nad którym się męczyłem 40 minut. Powiedział,że mam używać mocniejszych kolorów. :/
W piątek na wycieczce jednodniowej pobiliśmy z dwoma kolegami uczniów z klasy "A" za to,że zajęli nam miejsce w autobusie.  
Nigdy nie byłem grzecznym Dzieckiem... :) 

0 ładowanie danych... 4 ładowanie danych... skomentuj

anonymous | 2 września 2012 22:29:46

Ale za obronę honoru Mamy należy Ci się pochwała ;)

0 ładowanie danych... 3 ładowanie danych... skomentuj
GPS Grzegorz

GPS Grzegorz | 2 września 2012 22:26:55

Nigdy w życiu nie dostałem nawet jednej uwagi do dziennika, nie mówiąc już o wzywaniu rodziców. Parę razy mama przychodziła do szkoły poza wywiadówką, ale to tylko przy okazji problemów z pewnym chuliganem. Tak to, jeśli chodzi o dyrektora, w liceum przychodziłem do niego tylko raz w roku, kiedy trzeba było załatwić zwolnienie w WF-u. Poza tym nigdy nie było takiej potrzeby. :)

0 ładowanie danych... 4 ładowanie danych... skomentuj

anonymous | 2 września 2012 22:31:03

Wow! :O Szacun! Nie dałbym rady usiedzieć tyle na tyłku.
Mój bilans całej szkoły to jakieś 500 uwag , 50 wezwań do dyrektora i 25 telefonów do domu. Wiem,że nie jest się czym chwalić ale tak to mniej więcej wyglądało.  

0 ładowanie danych... 3 ładowanie danych... skomentuj
GPS Grzegorz

GPS Grzegorz | 2 września 2012 22:34:44

Ja w szkole zawsze byłem szarą myszką, trzymającą się gdzieś z boku, więc co bym miał rozrabiać? :) Zawsze zależało mi tylko na tym, by mieć z rówieśnikami święty spokój (raczej nie byłem akceptowany; wiadomo, grzeczni i pokorni nigdy nie są w klasie dobrze przyjmowani).

0 ładowanie danych... 3 ładowanie danych... skomentuj

anonymous | 2 września 2012 22:37:35

Ja tam do dobrych uczniów nigdy nic nie miałem. Nie lubiłem tylko tych co donosili i przeszkadzali mi w dobrej zabawie. :) 

0 ładowanie danych... 1 ładowanie danych... skomentuj
pannaBe

pannaBe | 2 września 2012 22:38:39

JA to zawsze wolałam blisko trzymać się tych orzełków:)

0 ładowanie danych... 1 ładowanie danych... skomentuj

anonymous | 2 września 2012 22:43:38

Aaa to pewnie... miałem to szczęście ,że ja miałem też orzełków w tej "złej" grupie. :) Oni robili z nami jaja ale potrafili też w odpowiedniej chwili zapisać co trzeba i zawsze było od kogo ściągnąć. :) 

0 ładowanie danych... 1 ładowanie danych... skomentuj
pannaBe

pannaBe | 2 września 2012 22:50:52

To u mnie zależy w której szkole.. bo chodziłam do dwóch podstawówek i do trzech liceum.. w tym w jednym z tych liceum do dwóch różnych klas..w sumie..do sześciu  różnych klas..przebijesz?Laughing

0 ładowanie danych... 1 ładowanie danych... skomentuj

anonymous | 2 września 2012 22:53:34

Nie przebiję... :) chodziłem do jednej klasy w podstawówce, jednej klasy(najlepszej w moim życiu) do gimnazjum i do trzech klas w liceum. :) 

0 ładowanie danych... 1 ładowanie danych... skomentuj
pannaBe

pannaBe | 2 września 2012 23:02:33

Cool

0 ładowanie danych... 1 ładowanie danych... skomentuj

anonymous | 2 września 2012 22:31:35

Nie mialem nagrosy,za dobre sprawowanieLaughingKary bym musial za dlugo wymieniac

0 ładowanie danych... 1 ładowanie danych... skomentuj

anonymous | 2 września 2012 22:38:06

Napisz.... :) Chętnie poczytamy. 

0 ładowanie danych... 0 ładowanie danych... skomentuj

anonymous | 2 września 2012 22:45:07

To roznie bywalo,wybite drzwi,okno,papierosy,malo co sie dzialo w szkole bez mojego udzialu,ale gdy przyszlo cos zrobic w szkole,to trez bylem wolany,tak,ze jakos wszystko sie normowaloLaughing

0 ładowanie danych... 1 ładowanie danych... skomentuj

anonymous | 2 września 2012 22:50:13

Rodzice byli raz wzywani, później nie wzywano tylko na miejscu wymierzano kary za przewinienia, a było ich oho ho a może jeszcze więcej, u dyrektora na dywan byłem wzywany ze dwadzieścia razy w roku i obrywałem bambusem, nawet zasłużyłem na wzmiankę w kronice szkoły w rubryce nasłynniejsze łobuzy

0 ładowanie danych... 2 ładowanie danych... skomentuj
więcej odpowiedzi
1 2 z 2

Koszulki pytamy.pl

Podobne pytania

Najaktywniejsi dziś

  1. 1 354,3 pkt DengarDengar
  2. 2 224,9 pkt elsieelsie
  3. 3 186,8 pkt _Pitbull__Pitbull_
  4. 4 149,8 pkt vera223vera223
  5. 5 131,0 pkt witch21witch21
więcej rankingów

Eksperci w kategorii:

Ajumiko Cichy_Lobbysta Vilemo Antykwa fenix8874 fifka98 odrzu cona
Zgłoś błąd