Palenie przy osobie niepalącej oznacza brak kultury?
Można tak powiedzieć? A może od czegoś to zależy?
A co jeśli ta druga osoba jest bliska i ważna?
Wypada palić w (swoim) samochodzie w towarzystwie osoby
niepalącej?
Odpowiedzi
Rządzący w różnych krajach gdzie jest zakaz palenia w miejscach publicznych też zadawali sobie pewnie podobne pytania. Według mnie palenie to indywidualna sprawa i jeśli ktoś pali w towarzystwie osoby niepalącej nie oznacza że jest chamem. Tym bardziej w samochodzie, to jest w końcu jego samochód. Tym tokiem rozumowania nie palacze niedługo nie będą mogli zapalić nawet u siebie w domu :)
Tak, uważam, że palenie w towarzystwie osoby niealącej to brak szacunku i dobrego wychowania. Palacz nie zrozumie niepalącego. Nie potrafi lub nie chce. Dobre wychowanie nakazuje osobie chcącej zapalić, zapytac mnie o to, czy papieros mi nie przeszkadza, nawet jeżeli to jest jego dom/samochód. W końcu jestem jego gościem i powinno zależeć mu na moim dobrym samopoczucie na jego, że tak brzydko sie wyrażę, terenie. Nie palę i nienawidzę papierosów. Jestem astmatykiem i dymek papierosowy powoduje, że nie mogę złapac tchu. Kto chce, niech sobie pali, ale z kulturą. Tak, by nie szkodził swoim nałogiem innym. Tym bardziej, jeśli ta druga osoba jest mu bliska i ważna.
sama palę i robię tak. Jak w samochodzie, to trzebaby się spytać, czy to tej drugiej osobie przeszkodzi, jak sobie zapalisz - jeśli jesteś w swoim aucie (jeśli w czyimś - to staraj się tego nie robić, bo smród się wbija na długie godziny) Na przystanku odchodzę od ludzi na parę metrów, coby ich nie zagazować =)
Czy to jest chamstwo? Toć kiedyś ludzie palili i w pociągach i w biurach, wszędzie. Ale stopniowo palacze zostali stąd i zowąd wyrugowani. Jest to po prostu kwestia mody. Teraz jest nacisk na zdrowe życie, to i palacze dostają coraz bardziej w kość. Taka jest po prostu 'społeczna moda' czy fala - i nic ponadto. Coś jak te wymyślne stroje w latach 80., budowanie schronów w Ameryce w czasach zimnej wojny czy teraźniejsze bezstresowe wychowywanie dzieci.
Od tego, że ktoś się chwilowo nawdycha dymu z papierosa, to przecież raka nie dostanie, więc tej kwestii nie ma co rozpatrywać. Ale z drugiej strony: może mu ten smród przeszkadzać - i tym się kierując, możesz starać się ludziom pod nos z fajkiem nie podchodzić. I to jest tyle.
zależy od sytuacji jeżeli podrzucamy kogoś np do pracy możemy palic a jezeli zapraszamy do samochodu bo np jes nam potrzebny to nie palimy bo to brak kultury
To brak kultury.
kasia0525 chyba jest tu zbyt delikatna: ja uważam też za niegrzeczne pytanie "czy mogę zapalić" jeśli palacz wie, że inne osoby nie palą. Dlaczego? Celowo stawia niepalących w sytuacji: "...jeśli odpowiem >>nie<< - wyjdę na tego złego". Tymczasem jest oczywiste, że niepalącym palenie przeszkadza i palący doskonale o tym wiedzą.
To nie kwestia mody, iwanhoe. Dym papierosów śmierdzi (podobnie jak palacze), i jest zdecydowanie szkodliwy. Czy to, że śmierdzi to kwestia mody? Nie. Czy to, że szkodzi to "moda"? Nie. To twarde i oczywiste fakty medyczne. Kiedyś palono bez ograniczeń? Tak, ale kiedyś nie znano skutków palenia. Trzeba było kilkudziesięciu lat, żeby wszystkie te skutki zostały dostrzeżone i opisane.
Pisanie "Od tego, że ktoś się chwilowo nawdycha dymu z papierosa, to przecież raka nie dostanie, więc tej kwestii nie ma co rozpatrywać" jest, delikatnie mówiąc, dziwne. KAŻDA dawka trucizny jest szkodliwa. Z jej powtarzaniem rośnie tylko prawdopodobieństwo zwiększania objawów zatrucia. Nie jesteś w stanie przewidzieć która konkretnie dawka karcynogenu spowoduje rozwój nowotworu. Może pięćsetna, ale może pierwsza.
mi sie nie wydaje zeby to byl brak szacunku... bo np u mnie wszyscy znajomi pala oprocz mnie... czmu by mieli nie zapalic przy mnie.. nie jestem przeciesz nikim wyjatkowym
Ja to ujmę tak: jest to forma lekceważenia, szczególnie gdy jest wiadome że komuś dym papierosowy przeszkadza. Nie jest to kulturalne.
Palacze zachowują się tak pod przymusem nałogu, nie zmienia to jednak oceny postawy. Głodny który ukradł chleb jest złodziejem. Jeśli ukradł dla swoich dzieci - jest złodziejem. Jest i koniec.
Zwykłe chamstwo, przez duże ceha.
kasia0525
słuchaj, ale kiedy cię dusi? kiedy jest siwo w pomieszczeniu czy wystarczy jeden papierosek przy wietrzonym pomieszczeniu?
pytam o to ludzi bo zawsze się zastanawiam czy ta ich dezaprobata jest uzasadniona (zakładając że nie chodzi o typowo siwe pomieszczenie). przecież na dobrą sprawę jeden papieros w wietrzonym pomieszczeniu mniej truje jak własne m4 w jakimś wrocławiu, odzi czy warszawie. smog który się tam unosi zabiłby a jednak nie zabija.
ja zawsze staram sie nie palić (nawet w swoim domu i aucie) jesli wiem ze ktoś nie pali. ale na litość boską, nie wpadajmy w jakąś obsesję
Widzę, że raczej macie podobne zdanie do mojego. A myślałam, że jestem wyjątkiem.
@Enmerkar napisał to, co ja mógłbym napisać Mój najlepszy kolega z B. pali (może jeszcze), ale gdy u mnie w domu się kiedyś pierwszy raz spytał, czy może zapalić, po prostu powiedziałem mu, że oczywiście nie może, że to wykluczone. Od tamtego czasu od czasu do przychodzi do mnie na 2 godz. i już się nigdy nie pyta, i po prostu nie pali.
Paliła przed poznaniem mnie moja była ślubna. Szybko zorientowała się, że jeśli chce małżeństwa ze mną, to o papierosach musi na zawsze zapomnieć.
Nałogowo palił mój rodzić i starsza siostra. Nałogowo pali moja młodsza siostra, była nauczycielka i dyrektorka szkoły (już emerytka), która przed prawie 2 laty spowodowała, że zostałem na tym świecie, gdy zjadane w zbyt dużej ilości kiszone ogórki uszkodziły mi wnętrzności tak, że pogodziłem się, że już z tego nie wyjdę i nie myślałem wspomagać się lekarzami.
Nie jestem oryginalny, gdy uznaję palenie za ewidentne zboczenie i uzależnieniową chorobę umysłową. Wystarczy kliknąć : tutaj. W jej rozprzestrzenianiu istotny udział mają reżyserzy filmów z palącymi aktorami, którzy za to dostają wielkie dole od koncernów tytoniowych.
Nasi czołowi reżyserzy z Wajdą na czele mają czego się bbb wstydzić i ponoszą ogromną, o ile nie główną winę w rozprzestrzenianiu tego bbb szkodliwego uzależnienia.
Error, co Ty za pytania zadajesz? Jeden papierosek kontra siwo w pomieszczeniu? To demagogia! Podam przykład, może trochę przaśny ale za to bardzo jaskrawy:
Siedzi dziesięć osób w pokoju. Jeśli ktoś puści bąka to nikomu to nie będzie przeszkadzać, tak? Więc po co się krępować? Co innego gdyby sześć osób puściło wiatry, dobrze rozumiem Twoje podejście? Nie trzeba się krępować z jednym bąkiem bo to nie jest w złym tonie, tak?
Albo się przy kimś pali albo nie. Nie można trochę palić. Jest duszący smród albo nie ma go. Krótka piłka. Co za różnica czy smrodu jest dużo czy bardzo dużo? Widzisz taką różnicę? No proszę Cię, bez jaj...
Jeśli wiesz że ktoś nie lubi ale mimo to palisz przy tej osobie to znaczy że masz w nosie jej dobre samopoczucie. Kogo byś nie spytał i w jakomkolwiek wieku - dym papierosowy osobie nie palącej przeszkadza, drażni i jest niemiły. Nikt nie powie "Zapal, lubię kiedy palisz". Jak już to na pytanie o palenie spotkasz się z uprzejmością ze strony niepalącego w stylu "ależ proszę, nie przeszkadza mi". Zwykle jednak oznacza to "nie będę gburem skoro już grzecznie pyta, ale lepiej jakby nie palił" - nie miej złudzeń.
Don
a ty zrozumiałeś o czym ja piszę w ogole?
co ci zaszkodzi jedna fajka w wielkim pomieszczeniu na dodatek wietrzonym w trakcie palenia? przecież nic ta faja ci nie zaszkodzi. Jeden wdech weź z ogniska oszołoma który spala liście jesienią to tak jakbyś biernie palił przez kilka miesięcy. poczytaj jak mocno alergenny jest dym z palonych liści. ale nie......ty pewnie przejdziesz obok ogniska i powiesz: "jak ja kocham ten piękny zapach palonych liści". znam takich.
Mieszkają ludzie w zasmrodzonych miastach ale dymek przeszkadza? przeciez to hipokryzja. Dalej.....idziesz chodnikiem a z podporządkowanej wyjeżdza STAR. Wiesz jak one smrodzą nie? mnostwo dymu, prosto w twoje płuca.....przecież nie raz miałeś taką sytuację, każdy taką miał.
albo jedziesz autem na takim starem, nie miałeś tak?
co to za alternatywa "smrodu dużo czy bardzo dużo?" naciągasz fakty pod swoją teorię? dymu może być mało lub dużo, uczyłeś się filozofii od donkichota czy co???
a bąki to zły przykład bo miasto ci w alternatywie gównem nie smierdzi, no.......chyba ze mieszkasz w takim
"raczej macie podobne zdanie do mojego" piszesz kobietko ale
nigdzie nie mogę tego zdania znaleźć, postawiłaś tylko cztery
pytania. Więc jakie ono jest? Chciałbym ci postawić plusa albo
minusa.
Jako były palacz jednoznacznie stwierdzam, że nareszcie atmosfera
wokół palaczy jest taka, że praktycznie w żadnej sytuacji palaczowi
nie wypada w towarzystwie zapalić. Nawet palaczom nie zawsze
odpowiada dymna atmosfera. Nawet zapytanie 'czy mogę' jest nie na
miejscu bo, jak słusznie zauważył DonKiszon, niektórzy tylko z
grzeczności odpowiedzą twierdząco.
Oryginalny pogląd wygłosił piotrek. Nie piotrusiu, to nie tak. Jak
kogoś zaprosisz do samochodu oferując podwiezienie do pracy to on
jest twoim gościem a ty chcesz go potraktować jak intruza. Gości
traktuje się z szacunkiem a nie smrodliwym dymkiem.
Nalezy zapytać czy można zapalić w towarzystwie tej osoby. Sama zdecyduje. Jednym nie przeszkadza, drudzy mają fobie na tym punkcie.
Ja palę tylko na dworze, w domu nie mogę, bo by się rodzice czepiali a samochodu nie mam. Jak jestem u kogoś niepalącego w domu, to wychodzę na balkon i nie pytam czy mogę zapalić w domu.
Kasia> 'Palacz nie zrozumie niepalącego. Nie potrafi lub
nie chce'.
Interesujaca teoria. Nienawisc do palacych z powodu astmy?...
Osobiscie nie mam z tym najmniejszego problemu. Takie wrzucanie
wszystkich do jednego wora, godzi w moje dobre imie. Pale te
papierosy, ale robie to w taki sposob, by nikomu nie zaszkodzic, by
nikt nie czul sie w moim towarzystwie zle itd. Takie stanowcze
twierdzenie, ze 'palacz' 'nie potrafi lub nie chce',
jest dla mnie oznaka umilowania w stereotypach, bo nijak inaczej
takiego podejscia do zagadnienia, nazwac nie moge.
/SIMON
Przykro mi SIMON, ale takie mam doświadczenia z palaczami. Pali
mój mąż, którego musiałam nauczyć kultury palenia(na szczęście
zrobiłam to przed ślubem, więc teraz praktycznie nie ma problemu),
pali moja mama, która nie rozumie, że szkodzi swoim paleniem innym
i pali mój brat, który ma daleko w tyle kulturę palenia, ale jak
już niejednokrotnie wspominałam, to idiota jakich na świecie mało.
Nie było moją intencja wrzucanie wszystkich do jednego worka bo
wiem, że wielu ludzi potrafi zachować się kulturalnie, sięgając po
papierosa. Jednak takich ludzi spotkałam na swojej drodze
niewielu.
@Error, kiedy jesteśmy na dworze, po prostu odsuwam się na
bezpieczną odległość i jakoś daję radę. Najgorzej jest w
pomieszczeniu, bo wtedy nawet jeden papieros mi szkodzi.
Palilam papierosy 30 lat ale nigdy tak by komus przeszkadzalo, z klasą.Dzis nie pale i nie znosze palaczy............................
Palić można różnie. Jeżeli ktoś odchodzi na bok, nie dmucha mi w twarz, idąc obok niego, bądź za nim nie śmierdzę cała dymem, to większego problemu nie ma. Za brak kultury uważam za to palenie np. w domu osoby niepalącej. Podobnie jest z paleniem w samochodzie. Czy to aż tak wielkie poświęcenie?



















