Kiedy indywidualizm bardziej szkodzi niż służy człowiekowi?
Problem wydaje mi się bardzo istotny, bo współcześnie silny indywidualizm uważa się za niezbędną składową postępu. Jest wręcz dogmatem to, że jednostka wraz z jej poglądami i wolnością jest nietykalna i żadna racja nie może stać ponad tym.
Mówi się o tym najczęściej w kontekście ograniczania swobód obywatelskich kosztem jakichś celów państwa, powątpiewając w to, w czyim to jest naprawdę interesie. Drugi front dyskusji to pytanie o to, czy państwo w ogóle powinno móc w jakikolwiek sposób ograniczać obywateli - nawet gdyby to było wyłącznie dla ich dobra - czy ważniejsza jest jednak wolność i wolna wola obywateli oraz idealnie wolny rynek wszystkiego.
Szalenie istotnie wydają mi się jednak społeczne i międzyludzkie aspekty siły indywidualizmu. Dążenie do absolutnego indywidualizmu może przecież kompletnie zniszczyć życie społeczne, wszystkie standardy moralne itp. Ale już teraz człowiekowi powołującemu się na dogmat wolności można przyznać większą rację, niezależnie od tego jak szkodliwe dla życia społecznego czy nawet niego samego szkodliwe jest jego niezależnie działanie. Czy obawa przed drugą skrajnością (kiedy życie społeczne niszczy jednostki) uzasadnia tę skrajność? Pomyślcie o wszystkich szaleńcach, którzy urządzali maskary w szkołach lub gwałcili własne dzieci, którzy mogli spokojnie hodować swoje psychiczne ułomności bez obawy o oczy społeczeństwa, przed którym zwyczajnie mogli zamknąć drzwi i nikt nie mógł nic na to poradzić.
No i wreszcie: pieniądze i władza. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że wyodrębniony człowiek jest najlepszym klientem, bo kupuje tylko dla siebie, no i jest bardziej podatny na marketing, bo sam musi weryfikować ile warta jest reklama a ile to, co miałby kupić. Każdy powinien mieć swój komputer, swojego iPoda i swój samochód. Wyodrębniony człowiek - wolny w swoich poglądach - sam musi ocenić wszystkich kandydujących w wyborach więc większa jest szansa, że nie dojdzie do niewygodnej prawdy. Jest więc bardziej podatny na manipulację ze strony tych, którzy pragną pieniędzy i władzy. Indywidualizm jest wtedy w ich interesie, ale nie w naszym.
Warto zastanowić się, w jakim stopniu słabością natury ludzkiej jest pragnienie posiadania rzeczy na własność i jak jest ta słabość wykorzystywana. Warto zastanowić się, jak wykorzystywane są wszystkie takie słabości, które spełniają się w indywidualizmie, a które zweryfikowałby osąd międzyludzki lub społeczny. Nie trzeba zresztą mówić tylko o wykorzystywaniu tych słabości, ale też o ich samoistnym wpływie na człowieka.
Żeby jednak nie było stronniczo, dobrze będzie pamiętać, że w indywidualizmie tkwi też to, dzięki czemu można obronić się przez złym wpływem społecznym. Nie ulega więc wątpliwości, że potrzeba tu jakiegoś złotego środka. Tylko jak odnieść to do poglądów przedstawionych w pierwszym akapicie?
Dyskusja
Co oznacza "tak" i "nie" w sondażu?
Dobrze być indywidualistą, gorzej jak indywidualizm skieruje się w stronę egocentryzmu. Czy jest złoty środek? Kwestia wychowania, otoczenia.
Temat do szerokiej dyskusji. Podałeś tu tyle różnych aspektów,
że aż głupio byłoby odpowiedzieć jednym zdaniem. Szkoda, że nie
rozbiłeś tematu na części.
Skupię się więc tylko na razie na pierwszym akapicie.
Postęp to nowa odważna myśl, więc nie może wypływać jednocześnie z
wielu głów, lecz jednej, która potrafi ruszyć całą lawinę. Ludzie
żyjący według tych samych schematów muszą zaakceptować fakt, że w
końcu pojawi się coś nowego, coś niestandardowego i albo to przyjmą
albo odrzucą.
"Sprawca" całego zamieszania, czyli indywidualista albo jest
podziwiany za nowe spojrzenie, albo zignorowany, albo potępiany,
wyśmiewany.
Nie zgodzę się, że jednostka jest nietykalna ze swoimi poglądami i
wolnością. Jeśli narusza normy społeczne, jeśli jest jednostką
destrukcyjną, jeśli niszczy czyjąś wolność z czysto egoistycznych
pobudek, to nie powinna być nietykalna. Żaden szaleniec nie może
robić wszystkiego, co mu się podoba.
Odnosząc się do bliższych relacji międzyludzkich.
Indywidualista może być zarówno za to samo podziwiany, jak i
potępiany. Kreator mody, projektant, artysta malarz, architekt,
pisarz..., nawet polityk.
W codziennych relacjach osobiście lubię ludzi pomysłowych,
otwartych, ale pod warunkiem, że nie są to jednostki zarozumiałe,
zapatrzone w siebie, ale w całej swojej "genialności" są normalni i
potrafią zrozumieć zwykłego prostego człowieka i jego proste
poglądy.
Indywidualizm wyznacza nowe kierunki (wszystkiego), ale musi zostać zaakceptowany, trafić na dobry grunt. Wiele największych odkryć dokonywanych było wielokrotnie, potem na całe wieki zapominanych, żeby w sprzyjających okolicznościach spowodować rewolucję w nauce, technice, sztuce. Zatem ten sam genialny indywidualista z tym samym pomysłem może odnieść oszałamiający sukces, lub zostać niezauważony, lub sobie mocno zaszkodzić.
To mój tekst ze starej odpowiedzi na trochę inne pytanie:
*Historię najczęściej zmieniali najwięksi zbrodniarze (ci, którzy rozpętywali najbardziej krwawe wojny i rewolucje). W nauce - powstawały wielkie teorie (np. Newtona, Darwina, Einsteina, Watsona/Cricka itd). W technice popularyzowały się przełomowe wynalazki (ogień, proch, maszyna parowa, lot itd).
Zmieniało to granice państw i wpływów kulturowych, sposób myślenia. Ale - nie odmawiając zasług wielkim ludziom - błędem jest myślenie, że gdyby nie oni - ludzkość nie szłaby naprzód. Gdyby Watt nie spopularyzował maszyny parowej - zrobiłby to ktoś inny (istniały one już od wieków), gdyby Darwin nie wydał swojego dzieła - w kolejce czekało już kilku innych naukowców, którzy doszli do tych samych wniosków. Większość obliczeń Einsteina przeprowadzili już inni uczeni (Planck, Shrodinger). Podobnie z wielkimi wodzami: nie ten to któryś inny poprowadziłby w "historycznie koniecznym" kierunku armię.*
Obecnie lansuje się indywidualizm pozorny. Wciąż słyszymy hasła "bądź sobą", "odkryj cośtam", "wyrażaj siebie", "bądź inny, wyjątkowy" itd. Co to oznacza w praktyce? "Bądź sobą, czyli koniecznie kup takie same buty które kupiło już 15 mln innych w naszym sklepie." "Bądź wybitny, i jak wszystkie inne firmy, zapłać 15000 za szkolenie na którym powiemy pracownikom, że jeśli ktoś w czasie rozmowy spojrzy na podłogę, to znaczy, że kłamie".
Strasznie szeroki temat...
Trudno jest mi się odnieść do opisu, w którym narzucasz pewien
tok myślenia, więc będę wyłącznie na pytanie odpowiadał (to jest
ten właśnie ten indywidualizm :D).
Szkodzi na pewno wtedy, gdy dana osoba nie chce, lub nie potrafi
dostosować się do reszty społeczeństwa. Przecież cały świat jest
jednym wielkim uogólnieniem. Produkty są robione na skalę masową,
prawo jest powszechne (i przez to często niedokładne), na kulturę
składają się działania całych pokoleń ludzi. Świat ludzki od swoich
początków był stworzony do współpracy, inaczej byśmy nie
przetrwali.
I teraz pojawia się osoba która od tych wszystkich wzorców
odchodzi. Trudno, by nie była piętnowana. A jeśli przy tym szkodzi,
to tu już rzeczywiście lepiej mówić o egoizmie i egocentryzmie
.
Ach, jeszcze chciałem dodać, że niektórzy nie chcą być indywidualistami, choćby byłaby wywierana na nich presja (to odnośnie właśnie tych dumnych haseł reklamowych)
Indywidualizm nie jest zły, a jedynie niektóre poglądy głoszone przez indywidualistów. A przecież nie tylko pojedynczy człowiek może się mylić. Mylić się może też grupa ludzi.
Wolność też nie jest zła, a jedynie jej złe wykorzystanie.
zależy czy indywidualizm nie jest skrajnym egoizmem...
mololo . pl zawsze na tropie
świat kształtowany jest dla i pod idiotów aby sobie byli za dużo nie myśleli wykonywali rozkazy ale czy w takim świecie jest łatwiej debilowi niż komuś mądrzejszemu??? to tylko złudzenie indywidualista odkrywa świat cieszy się nim i że może układać go po swojemu zależy gdzie zajdzie jak zabłądzi... a debil wychodzi z założenia po co się trudzić wysilać lepiej iść ze stadem a psyche uspokoić wyżyciem się na kimś lub czymś a rozrywka to musi być coś maksymalnie ogłupiającego i monotonnego bo po co poznawać coś innego to tak boli szare komórki najlepiej coś innego zniszczyć np. doda nie żyje jak reszta ludzi ma inne podejście wyśmiać ją za wygląd
nie zgadzam się z twoim zdaniem, w dziśiejszym świecie właśnie zabija się indywidualizm
Gdyby nie indywidualiści siedzielibyśmy jeszcze na drzewach zastanawiając czy zejść do jaskini .Druga sprawa indywidualizm jest tępiony wszędzie ,praca,szkoła ,religie ,każdy kto nie mieści się w ramach "norm" akceptowanych przez większość to wynaturzenie ale do czasu aż coś osiągnie ,wtedy te społeczeństwo jest skore na ustępstwa .
Tagi tego pytania
- człowieczeństwo
- człowiek
- indywidualizm
- nietykalność
- państwo
- polityka
- psychogia
- społeczeństwo
- wolność
- życie






